Drodzy koledzy, znalazlem przyczyne brak wspolpracy dwoch dyskow i
miala ona miejsce gdzie indziej, bo w Windowsie.
Przetestowalem "feralny" dysk na wszystkie strony, rozwniez
narzedziami fabrycznymi - wszystko bylo OK. Poczulem sie przycisniety
do muru, wiec pomyslalem, ze moze to sprawa dysku 1. glownego, a nie
usterki dysku 2. towarzyszacego.
Wiec najpierw odpalilem Win z dysku 1. w trybie awaryjnym - bylo OK.
P??niej zainstalowalem na niego nowego Win - tez OK.
W koncu wgralem na dysk glowny partycje systemowa z innego obrazu gho
niz dotad uzywany, tenze slicznie zabootowal w towarzystwie dysku
"feralnego" jak gdyby nigdy nic.
Zmylka wziela sie stad, ze dysk glowny (SATA, nowokupiony) caly czas
mi bootowal bez problemu z innym, poprzednim SATA. Natomiast z tym
rzekomo uszkodzonym (ATA, poprzednio uzywanym jako dysk towarzyszacy)
nie bootowal, Windows zrywal w trakcie ladowania. Stad mylny wniosek o
uszkodzeniu dysku ATA. Bylo tak, ze wgralem ostatni obraz Windowsa na
nowy dysk, a ATA odlozylem na polke nie interesujac sie juz nim bo mi
nie byl potrzebny. Jak go z polki zdjalem i zamontowalem, powstal
nagle problem ktory opisalem.
Szkoda ze nie wpadlem na pomysl odpalenia dysku glownego w trybie
awaryjnym :-), mozle wczesniej bym wpadl, ze to wina Windowsa.
Wszystkim bardzo dziekuje za pomoc :-).